
tytuł nie może być pusty 2009-02-15 20:01:44
Czasem wydaje mi się że umieram, wtedy właśnie czuje że żyję, ta cała niechęć do samolubnej egzystencji prowadzącej do koegzystowania w społeczeństwie drzew przemienia się naglę w siłę napędową która może pociągnąć siedemset wagonów a może i więcej.
Pora umierać. na dobranoc jak lekarstwo na depresję wywodzącą się z ciągle zmieniających się dni tygodnia.
skomentuj (0)
i wcale nie mam ochoty! 2009-02-02 22:45:18
uwielbiam siebie. ha egoista!
D> bo ja nie chce sytuacji ze ona pomysli ze ja specjalnie bo ona jest i ja wiedziałem
DD> potem jakoś doszłam...
O.o kocham Cie ;) :*
skomentuj (0)
ico. 2009-02-02 00:53:40
wstyd mi przed samym sobą,
rozjażeń pełna dusza hula
upitym wzrokiem rozgląda się po sali.
gdzie wszyscy nie są duźi a mali.
gdzie się podziały.
gdzie się podziały snu regały
półki i szafy w których chowam
swoje marzenia.
gdzie się podziały stoliki, ławy i krzesła
bez których niepoukładane w głowie.
jak milczenie owiec.
chociaz... jak to owce milczą.
sam nie wiem,
nie słyszałem.
nigdy.
papierosa zapalę
po czym wrócę na salę.
zabawy pełną, gdzie wiem
gdzie sufit gdzie podłoga, gdzie ściany.
i zanim wszystko naprawie
poukładam.
wypiję jeszcze sporo wódki.
bo przecież przechodzą po niej smutki.
tak mówią.
papierosa jeszcze jednego w usta wezmę
zaciągnę się parę razy i rzucę za siebię.
w dupie.
w dupie mam otoczenie.
uciec pragnę, to ma znaczenie.
znaczenie ma ucieczka z wesołego miasteczka.
uciekać chcę. uciekać.
uciekać. fuck, jak ja chce z tąd uciekać.
twoje myśli nie mają dla mnie znaczenia.
chce uciekać.
to nie chodzi o to że niepoukładane są.
chodzi o to ze chce uciekać.
kurwa.
po prostu chce uciekać nie?
kumasz to?
uciekać pragnę gdzie nikt mnie nie znajdzie.
spierdolić z tąd.
nie dlatego ze mi sie tu niepodoba.
chuj, moze i nawet sie podoba.
ale w gry juz sie nagrałem
zjebałeś wszystko. ty.
skomentuj (0)
w7niebie - follow the white rabbit :) 2009-01-22 00:51:09
w głuchym tłumie
tkwisz wciąż bez głosu prawa
kiedy zrozumiesz
że to papierosy i kawa
trzymają cię przy życiu
oznaki cierpienia
więc nabierz powietrza
i szukaj natchnienia
dzień pracy. poniedziałek.
kto nie idzie do pracy w poniedziałek
to zapewne w ten dzień szuka pracy.
a gdyby nie jeden film.
to zapewne ja pierwszy powiedział bym.
"i hate mondays"
z grymasem na twarzy i pieprzonym worem
pod lewym okiem.
cóż. wziąłem już prysznic, zapalilem papierosa i wypilem kawe.
dwie kanapki z camembert i paradajz. 0.5
herbata. kubek wyniosłem do kuchni.
teraz płatki śniadaniowe. 2 garście. garści.
i z pierwszym kęsem przypomniałem sobie
że nielubie rodzynek.
i płatki poszły się jebać.
juz naszykowany. do sklepu.
za 15 min wyjde po gazetę.
wrócę, zapalę papierosa i wypiję jeszcze jedną kawę.
przeczytam, gazetę.
o 7.10 wyjdę do pracy. włożę jeszcze Mickiewicza do walizki.
żebym mógł w wolnej chwili przeczytać choć kawałek.
"buzi w nosek"
fak. to było naprawde dobre.
(ze sceny niezależnej, Pan Reżyser się na mnie zdenerwował :) )
wpłynąłem na suchego....
przestwór oceanu! (wyobraź sobie ten przestwór, kurwa, przestwór! nieskończoność, ty jeden na kurwa całym oceanie! kumasz? wszedzie choryzont kurwa! ty sam, jedna łódz, a ty na tym choryzoncie kurwa!!! zagraj to kurwa jak byś był na tym przestworze!)
wóz wnurza się w zieloność... (nurza kurwa, nie wnurza!!!)
i jak łódka brodzi... (no ja pierdole. wiesz jak brodzi łódka??? no to kurwa pokaż jak brodzi łódka, całym ciałem pokaż, jesteś tę łodzią, tą... kurwa. czy ja wam mam wszystko mówić kurwa?)
fak mak. sylwester daleko stąd! i dobrze.